Najlepsze zwłoki w biurze

Dla ludzi z mojego pokolenia chcących wyciągnąć coś więcej ze swoich komputerów, język BASIC był pierwszym kontaktem z programowaniem.

Każde pokolenie zaczyna w innym punkcie. W świecie komputerów to zazwyczaj zupełnie inne światy.

Pamiętasz nieśmiertelne 

10 PRINT “HELLO, WORLD”?

 

Wydrukowanie na ekranie tych słów, to dla wielu pierwsze kroki w programowaniu.

Chcieliśmy zostać programistami!

BASIC (ang. Beginner’s All-Purpose Symbolic Instruction Code) zdobył ogromną popularność i stał się dla nas przepustką do tego świata. Fala była tak ogromna, że Microsoft zbudował na tym , nowoczesne jak na tamte czasy IDE i stworzył Visual Basic.

To właśnie w tym środowisku powstawała większość biznesowych aplikacji na komputery z Windows. Łatwość łączenia się z bazami danych, tworzenia raportów, formularzy.

 Biznes to pokochał i przez długi czas był to związek idealny.

Dziś każdy używa chociaż jednego programu z pakietu Office. Popularność takich aplikacji jak Excel sprawiła, że bez względu na to, w czym firmy gromadzą swoje dane, przetwarzanie ich i raportowanie odbywa się finalnie w Excelu.

Tam jest największy poligon. Wiem co mówię. Prowadzę setki szkoleń i większość z nich dotyczy właśnie Excela. Odwieczne pytanie:

 „Jak to zautomatyzować”.

Powstały rozwiązania z serii Power (Query, Pivot), to jak przejście do Narnii przez szafę.

Bez programowania, da się teraz zrobić naprawdę solidne automatyzacje związane z przetwarzaniem danych.

Kiedyś jedynym rozwiązaniem było stworzenie poleceń typu MAKRO. Dla użytkowników Excela, to od zawsze jest święty Graal.

Jeśli coś ma się wykonać za pomocą czarodziejskiej różdżki, to zjawia się czarodziej i robi to za pomocą VBA.

(Visual Basic for Applications, VBA – język programowania w aplikacjach MS Office oparty na Visual Basicu (VB) ).

Choć wielokrotnie ogłaszano, że ten język umrze, on ciągle jest bardzo popularny i moim zdaniem ma się świetnie. Wielu zarzuca temu językowi, że się nie rozwija, co osobiście uważam za duży plus. Obserwując jakość i tempo powstawania nowych rozwiązań, nabieram jeszcze większego przekonania.

Bardzo się cieszę, że nie tylko ja tak sądzę.

Dick Kusleika ,  człowiek, który zdobył tytuł MVP 12 lat z rzędu, znawca Office System, SharePoint Server i .NET, napisał kiedyś:

Nie obchodzi mnie, czy VBA nie żyje. Nadal mi to działa, jestem z nim bardzo skuteczny i wciąż rozwiązuję rzeczywiste problemy, używając go każdego dnia. Jeśli nie żyje, to najlepsze zwłoki w biurze.

Czy warto uczyć się programowania w VBA?

Fakty mówią same za siebie:

Nie mogę opędzić się od zleceń, wykonania automatyzacji związanej z przetwarzaniem danych. Pisząc dla Ciebie ten artykuł mam rozgrzebane cztery takie zlecenia.

To właśnie VBA sprawiło, że pieniądze ze zleceń przekroczyły wielokrotnie wynagrodzenie z pracy etatowej i w 2009 roku ostatecznie postanowiłem się zwolnić z pracy.

Doskonale pamiętam moją odpowiedź na pytanie, dlaczego to zrobiłem:

„Po prostu nie mam na nią czasu”.

Jeśli chcesz na swoim ekranie wyświetlić kiedyś Hello World, to zdecydowanie polecam Ci VBA.

Świetnie nadaje się jako pierwszy język. Nauczysz się programować i potem o wiele łatwiej przejdziesz do innych języków. Przecież takie instrukcje jak pętle, skoki, deklaracje zmiennych są wszędzie.

Jest dostępny od ręki. Masz go na swoim komputerze. Wystarczy uruchomić jedną z aplikacji Office.

Nawet jeśli nie zostaniesz programistą, to poznasz najpopularniejszy program do analizy danych i zapewniam Cię, że to dobra inwestycja.

Jeśli zapiszesz się do grup związanych z Excelem, to zobaczysz jak wiele osób chce zlecić Ci pracę związaną z napisaniem kodu VBA. To powoduje, że Twoje umiejętności będą się powiększać w bardzo szybkim tempie.

VBA to moim zdaniem najszybszy pociąg ze stacji „nie znam się na programowaniu” do stacji programista.

Zatracenie

Gdy trafię na dobrą książkę, wpadam w stan zatracenia, którego nie da się opisać. Shantaram wciągnął mnie tak bardzo, że doświadczyłem życia w dwóch równoległych światach. Siedzę przy komputerze, a w nozdrzach czuję zapach Indii.

…i już po temacie.

Ja próbuję pracować, a Norbert spaceruje po ciasnych uliczkach slumsów, zawiązuje przyjaźnie z bohaterami powieści i zgłębia filozofię Wschodu.

A przecież Umberto Eco ostrzegał, że„ Kto czyta książki, żyje podwójnie”. Nie posłuchałem i przerobiłem to na własnej skórze.

Ocknij się! Jesteś programistą

Przekonałem się, że jest szczypta poezji w znakach na ekranie, które później wprawiają w ruch całą machinę obrazów, analiz i wykresów.

Nie ma nic złego w rozpieszczaniu własnego EGO. Programowanie to sztuka, a stworzenie autorskiego rozwiązania, które w dodatku ułatwi komuś życie to narkotyk, który wciąga.

Nie wiedziałem, że to jest możliwe – Magia!

– krzyczy klient i z zachwytem wrzuca mnie do jednego worka z Gandalfem Szarym i Neo z Matrixa.

Podział między humanistami a umysłami ścisłymi denerwuje mnie od zawsze. Przyjaciele, którzy uważają się za humanistów są dumni, że nie potrafią wykonać nawet prostych czynności na komputerze. Programy użytkowe, takie jak edytory tekstu to dla nich czarna magia.

„Możesz mi pomóc z tą tabelką i wyrównać akapity. Nie wiem, jak to zrobić, przecież nie jestem informatykiem”.

Ignorant – czyż nie tak określa się osobę, która uważa, że formatowanie akapitów czy obliczenia w Excelu to informatyka?

Z drugiej strony osoby, które uznają humanistów za bujających w obłokach, pozbawionych logiki ludzi – koszmar.

Na początku nie mogłem się zdecydować i ciągle przeskakiwałem z jednego świata w drugi. Matematyka i programowanie zajmowały mnie bez reszty przez długie miesiące, po czym wchłaniało mnie w świat powieści i przez rok błądziłem sobie z moimi bohaterami.

Myślę, że odnalazłem się na połączeniu nauk humanistycznych i ścisłych i jest mi tu wygodnie. To świetne połączenie.

Utwierdziłem się w tym przekonaniu po słowach Steava Jobsa:

„Jako dzieciak zawsze uważałem się za humanistę, ale lubiłem elektronikę. Potem przeczytałem, co jeden z moich bohaterów- Edwin Land z firmy Polaroid- powiedział na temat znaczenia ludzi, którzy stoją na skrzyżowaniu nauk humanistycznych oraz ścisłych, i postanowiłem, że właśnie kimś takim chcę być”

Odnalazłem spokój w uczeniu ludzi. Tłumaczę programowanie na język ludzki. We mnie funkcjonuje to jako jeden język, dlatego mój przekaz trafia do uczestników moich szkoleń.

Po latach prowadzenia firmy wiem, że te dwa światy nie mogą bez siebie istnieć. To jak yin i yang, Chip i Dale, czy Bonnie i Clyde.